Blog

Dlaczego Ajurweda?

Moje osobiste doświadczenia oraz najbliższych mi osób związane z utratą zdrowia, sprawiły, że od dawna miałam kontakt z różnymi formami medycyny alternatywnej. 

Nawet w tak trudnych sytuacjach kiedy w 2007 roku usłyszałam od lekarza za granicą, że w przeciągu miesiąca przestanę chodzić, bo m.in. moje mięśnie wiotczeją, że będę brała do końca życia sterydy czy kiedy w 2010 roku mój tato dostał diagnozę nowotworu złośliwego z przerzutami wraz z informacją, że tego czasu już praktycznie nie ma, medycyna ta nie zawiodła. 

Oboje mamy się dobrze, powiedziałabym wręcz bardzo dobrze 😊

Wierzyłam, że medycyna naturalna może dużo pomóc i wiele zmienić. Brakowało mi jednak czegoś bardziej “stabilnego”, jednej prostej holistycznej profilaktyki, która pomoże mi być zdrową i szczęśliwą na co dzień, a nie kiedy pojawiają się tylko problemy zdrowotne. 

Wiedziałam, że to co dzieje się z naszym ciałem, ma też związek z tym co myślimy i czujemy, przez to jak przeżywamy i trawimy swoje emocje. 

To dzięki Ajurwedzie z perspektywy czasu, zrozumiałam, że to co przyszło do mnie w 2007 roku zaczęło się najpierw w umyśle, jako tęsknota za krajem, rodziną, jako praca która nie dawała mi satysfakcji i tylko denerwowała a mój umysł ciągle powtarzał “nie znoszę tej pracy”. I tak następnie zaczęły się symptomy w ciele, które zbagatelizowałam, a potem poszedł efekt kuli śnieżnej. Zrozumiałam, że zespół PMS z którym walczyłam kilkanaście lat ( mówiono mi, że przejdzie jak urodzę pierwsze dziecko – nie przeszło ) i brałam leki hormonalne przez kilkanaście lat, żeby ulżyć sobie w odczuwaniu bólu, tylko pogorszył sprawę, mocno osłabiając moją wątrobę, która jest jednym z najważniejszych narządów w naszym ciele, a wystarczyło po prostu zacząć od oczyszczenia organizmu, zmiany diety a następnie popracować z emocjami. Zrozumiałam, że jeśli coś usunę z ciała, jakąś „narośl”, to ona wróci, jak nie zmienię stylu życia, nawyków, które są i wpływają na ten stan. I tak właśnie było, „narośla” często powracały, głównie w to same miejsce. Zrozumiałam, że pracując w różnych zawodach czy to w tym z wykształcenia, zainteresowania ale i w tym z pasji, też można “zajechać się” przez aktywny i przepracowany umysł, przyczyniając się do utraty zdrowia, z powodu braku umiaru, braku granic. Zrozumiałam też, skąd przyszły do mnie różne uzależnienia, z którymi borykałam się, wchodząc z nimi w błędne koło. Zrozumiałam skąd we mnie były czasami takie pokłady złości, które czasami były tłumione a czasami impulsywnie je uzewnętrzniałam. Zrozumiałam skąd przychodził do mnie syndrom chronicznego zmęczenia. Zrozumiałam, dlaczego w pewnym okresie swojego życia, nie mogłam zajść w ciąże. Zrozumiałam na przykładzie dwóch moich ciąż, jak ważny jest jej przebieg, to co robimy, jak dbamy o dziecko w okresie prenatalnym i jaki to ma później wpływ na urodzone dziecko Itd….Mogłabym dalej wymieniać kolejne przykłady. 

Uważam, że nic nie dzieje się przez przyczyny. 

Te wszystkie doświadczenia, sprawiły, że naprawdę chciałam coś zmienić w swoim życiu. Chciałam zmian, które pomogą zadbać mi o moje zdrowie na dłużej, a najlepiej na całe życie, na każdym poziomie fizycznym, umysłowym i duchowym. 

Często niestety, nie doceniamy tego naszego zdrowia, dopóki go nie stracimy … 

I tak w efekcie poszukiwań, poznałam Ajurwedę. 

Wszystko zaczęło się, kiedy pewnego dnia w 2015 roku, zmęczona wszystkim dookoła, niewyspana, przepracowana, po raz kolejny przeziębiona, bez energii, z różnymi nałogami – stwierdziłam, że tak dalej nie chcę żyć, bo to nie jest właściwy kierunek. To nie jest droga, którą dalej chce podążać. Zaczęły się poszukiwania, tej jedynej profilaktyki.

I tak pewnego dnia przyszedł do mnie mail z jakąś ofertą warsztatów jogi. W związku z tym, że joga była mi bliska – praktykowałam ją i czasami występowałam w roli nauczyciela, pomyślałam, że może to być kolejna porcja rozwoju w tym kierunku. Tym bardziej, że w programie były też wykłady i warsztaty z magicznie dla mnie wtedy brzmiącej “Ajurwedy”, której wcześniej nie znałam. Po tych warsztatach stwierdziłam że chciałabym jeszcze więcej wiedzieć o tej Ajurwedzie, że jest w niej coś wyjątkowego. 

I tak zaczęła się moja nauka, rozwój w tym kierunku od wykładów, warsztatów, studiów podyplomowych, kursów na Konsultanta Ajurwedy, kursów online związanych z nią i obszarów jej pokrewnych. 

W trakcie nauki zaczęła się życiowa zmiana, przemiana oraz nowa podróż, w której Ajurweda zajmuje kluczowe miejsce – prywatnie i zawodowo. 

Dlaczego wybrałam Ajurwedę? 

Bo patrzy całościowo, nie osobno na ciało, nie osobno na umysł, nie zapomina o duszy…jest holistyczna, prosta, skuteczna, zgodna z naturą. 

Głównym celem Ajurwedy jest „utrzymać zdrowie zdrowych i leczyć choroby chorych” Charaka Sutra Samhita. 

To znaczy, że jej celem jest osiągnięcie zdrowia poprzez dążenie do stanu równowagi i harmonii, uwzględniając wszystkie aspekty życia – fizyczne, umysłowe oraz duchowe. 

Ajurweda nie jest trudna, ale czasami na początku może sprawić trudności, gdyż wymaga od praktykującego przejęcia odpowiedzialności za swój stan zdrowia. Każdy jednak kto się zdecyduje, wprowadzając na początku małe zmiany, bardzo szybko przekona się do kolejnych działań, widząc, że one naprawdę działają. 

Wykorzystuje ona naturalne sposoby leczenia. Najbardziej popularne to ziołolecznictwo, zabiegi oczyszczające w tym masaże ajurwedyjskie, odpowiednio dobrana dieta, prawidłowy sposób spożywania posiłków, zmiana stylu życia, odpoczynek oraz odprężenie, medytacja, programy oczyszczania, ćwiczenia fizyczne, ćwiczenia oddechowe, pracę z emocjami, inne… 

Poszczególnie ajurwedyjskie zalecenia dotyczące właściwego stylu życia, służą nam, abyśmy żyli zdrowo, długo, aktywnie oraz uwolnili się bólu i chorób. Dzięki tej wiedzy człowiek jest świadomy odpowiedzialności, posiadając wiedzę jak dbać o swoje zdrowie i jak je utrzymać, by żyć długo, zdrowo i z radością, jak usuwać przyczyny choroby. To oznacza, że jest ona dostosowana indywidualnie do człowieka. 

I dla mnie to stanowi jej wyjątkowość.

You Might Also Like...

No Comments

    Leave a Reply